Nauka procesu a sprzedaż sygnałów
Kurs uczy Cię samodzielnie podejmować decyzje i liczyć ryzyko. Po nim umiesz policzyć wielkość pozycji, prowadzisz dziennik i wiesz, kiedy nie handlować.
Przykrywka daje Ci gotowe wejścia: „kupuj tu, stop loss tam, cel tutaj”. Bez prowadzącego nie potrafisz nic. Płacisz za zależność od niego, a nie za umiejętność.
Prosty test: czy po kursie dalej potrzebujesz kogoś, kto powie Ci, co kliknąć? Jeśli tak, kupiłeś sygnały, a nie naukę.
Prawdziwa sprawa: indyjska „akademia” tradingu
4 grudnia 2025 r. indyjski nadzór rynku kapitałowego SEBI (Securities and Exchange Board of India) wydał tymczasowy nakaz wobec Avadhut Sathe Trading Academy i jej założyciela. Według wstępnych ustaleń SEBI akademia pod szyldem edukacji prowadziła bez licencji doradztwo inwestycyjne.
Na płatnych zajęciach, na notowaniach na żywo, prowadzący podawał konkretne spółki, poziomy wejścia, stop loss (zlecenie obronne) i cele. Reklamy pokazywały wybrane zyskowne transakcje kursantów. Kursantka, która według reklamy „podwoiła kapitał w 6 miesięcy”, w tym czasie straciła według danych giełd ponad 305 tys. rupii.
SEBI sprawdziła 186 uczestników dwóch ostatnich edycji kursu mentorskiego za 675 tys. rupii. 121 z nich, czyli 65%, było na minusie w ciągu pół roku po kursie.
Ile to kosztowało i co dzieje się dziś
SEBI nakazała zabezpieczyć 546,17 crore rupii (crore to 10 mln, więc to ok. 5,46 mld rupii). Tyle wyniosły według niej opłaty za kursy związane z doradztwem bez licencji. Od początku działalności akademia zebrała ok. 601 crore rupii.
W styczniu 2026 r. indyjski trybunał odwoławczy rynku papierów wartościowych (SAT) utrzymał nakaz, ale obniżył kwotę do wpłaty do 100 crore rupii. Postępowanie co do istoty trwa, a akademia odniesie się do zarzutów w dalszej części sprawy.
SEBI zakazała jej też reklamowania zysków, swoich i kursantów. Granica przebiega tam, gdzie zamiast uczyć, jak podjąć decyzję, ktoś podejmuje ją za Ciebie.
Jak czytać ofertę kursu
Patrz na program, nie na obietnicę. Dobry program ma kolejność: ryzyko, zlecenia, plan, demo, dziennik, statystyka. Zrzuty z zyskami i drogie auta w tle niczego nie uczą.
Sprawdź firmę na Liście ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Brak firmy na tej liście nie oznacza jeszcze, że jest wiarygodna.